Polska może w tym roku pobić rekord nowych spółek z zagranicznym kapitałem

Od stycznia do czerwca 2018 r. obcokrajowcy zarejestrowali w Polsce 3658 firm – nieco ponad 100 mniej niż w analogicznym okresie 2017 roku. Według prezesa Centralnego Ośrodka Informacji Gospodarczej Jarosława Nowrotka, w tym roku jednak może paść rekord liczby nowych spółek z zagranicznym kapitałem.

Jak prognozuje Nowrotek, w 2018 roku może łącznie powstać nawet 7,3 tysiąca nowych firm z zagranicznym kapitałem, w porównaniu do 7282 w 2017 r. Od kilku lat Polska bowiem notuje nieustanny wzrost liczby spółek zakładanych przez obrokrajowców:

3658 w 2013 r.;

4390 w 2014 r.;

6706 w 2015 r.;

7122 w 2016 r.;

7282 w 2017 r.

Nowrotek podkreśla, że spółki w Polsce zakładają «przede wszystkim obcokrajowcy ze Wschodu» – Ukraińcy i Białorusini, ale też Wietnamczycy, Litwini i Łotysze. «Inwestorzy z Zachodu stanowią zdecydowaną mniejszość» – podkreśla ekspert.

Znakomita większość tych firm – niemal 3 tysiące – została założona przez osoby fizyczne, instytucje i inne spółki odpowiadały tylko za powstanie 18 proc. z nich.

Źródło: businessinsider.com.pl

Niemieccy pracodawcy cierpią na brak rąk do pracy

Pracowników za Odrę mają przyciągnąć specjalne programy, na przykład «Główka pracuje». Dzięki niemu można najpierw nauczyć się konkretnego fachu, a potem, po trzech latach praktycznej nauki, dostać niemiecki etat. Polega to na tym, że naukę pobiera się w konkretnej firmie, która potem ma zatrudnić swojego ucznia.

W ramach projektu «Główka pracuje» można dostać pracę na przykład w przygranicznych klinikach czy supermarketach. Ale nie tylko. Przyuczanie do zawodu oferuje administracja samorządowa, a nawet ośrodek wypoczynkowy przy słynnym pałacu Sanssouci w Poczdamie. Szkolenie w ramach programu trwa trzy lata. Przez ten czas zarabia się przynajmniej 800 euro netto miesięcznie. – Jeżeli firma oferująca naukę nie może zapłacić uczniowi takiej kwoty, to urząd pracy wyrównuje to wynagrodzenie właśnie do tego poziomu – tłumaczy Bożena Witt z Urzędu Pracy w Pasewalku.

800 euro to kwota na początek. W kolejnych latach nauki wypłata może być wyższa. I tak podczas trzeciego roku szkolenia w klinice w Pasewalku można zarobić już 1150 euro miesięcznie. – Wysokość wynagrodzenia uczniowskiego zależy od firmy, ale zawsze wzrasta ona w kolejnych latach nauki – zaznacza Witt.

Na największe pieniądze podczas ostatniej edycji programu mogli liczyć uczniowie przygotowujący się do fachu pielęgniarza i pielęgniarki oraz technologa żywności w przemyśle mięsnym. Tu wypłaty już w pierwszym roku nauki sięgały 950 euro. W gastronomii czy hotelarstwie zarobki po ukończeniu nauki nie są zbyt wysokie – ok. 1650 euro brutto, ale już specjalista ds. logistyki w firmie REWE może liczyć po zakończeniu nauki na wypłatę rzędu 1800 euro netto miesięcznie – zaznacza Witt.

Najwięcej chętnych jest jednak na stanowiska pielęgniarskie. – Popularność wynika z tego, że inne oferty nauki są skierowane do osób w wieku 18-28 lat, a pielęgniarstwo ma ograniczenie do czterdziestego roku życia. Często jest to więc ostatnia szansa na zdobycie niemieckiego wykształcenia dla osób po trzydziestce – wyjaśnia Bożena Witt.

Źródło: money.pl

Najwięcej cudzoziemców zarejestrowanych w ZUS jest w Warszawie oraz Krakowie, Gdańsku i Poznaniu

Liczba obcokrajowców płacących składki stale rośnie. Jeszcze 10 lat temu w Polsce składki emerytalne lub rentowe do ZUS płaciło zaledwie 65 tys. obcokrajowców. Przed czterema laty ich liczba urosła do 124 tys. W czerwcu ubiegłego roku było ich 378 tys., a dziś już 541 tys.

Liczba pracowników z Ukrainy opłacających składkę ZUS w Polsce wzrosła z 270,3 tys. na koniec II kwartału 2017 roku do 403,24 tys. na koniec II kw 2018 roku – informuje Polska Agencja Prasowa.

«Rośnie liczba ubezpieczonych cudzoziemców w ZUS. Na koniec 2017 r. było 440 tys. Na koniec marca 2018 r. mamy 476 tys. To pokazuje, że ta praca jest legalizowana, odprowadzane są składki na ubezpieczenie społeczne», – mówi Elżbieta Rafalska, minister rodziny, pracy i polityki społecznej.

Jak wskazują dane ZUS, najwięcej zarejestrowanych jest w Warszawie oraz Krakowie, Gdańsku i Poznaniu.

Jednocześnie wartości transferów pieniędzy wysyłanych z Polski na Ukrainę sięga rekordów. Jak poinformowała agencja informacyjna UNIAN, Ukraińcy wysłali do swoich rodzin o 700 milionów zł więcej niż w ubiegłym roku.

Źródło: money.pl

Firmy są skłonne płacić Ukraińcowi więcej niż Polakowi

Pracownicy z Ukrainy zarabiają tyle samo co Polacy. A w obliczu deficytu kadrowego, co czwarty pracodawca byłby skłonny zapłacić Ukraińcowi więcej niż Polakowi.

– Już od jakiegoś czasu wynagrodzenia Polaków i Ukraińców są zbliżone. Moment, w którym Ukraińcom płaciło się mniej, szybko przeszedł do historii, co wynika z prostego faktu. Zapotrzebowanie na kadrę ze Wschodu szybko rośnie, więc pracodawcy muszą oferować im atrakcyjne warunki, zbliżone do tych oferowanych rodakom. Coraz częściej też, oprócz wynagrodzenia, pracodawcy oferują Ukraińcom różne benefity, takie jak zakwaterowanie, Internet czy dowóz do miejsca pracy, co dodatkowo wpływa na podniesienie ich realnego zarobku – mówi Krzysztof Inglot, prezes zarządu Personnel Service.

Bezrobocie w Polsce spada. Rośnie odsetek pracodawców skłonnych płacić obywatelowi Ukrainy więcej „na rękę” niż Polakowi. Taką deklarację złożyło aż 24 proc. pracodawców.

Aż 42 proc. polskich pracowników ma pozytywny stosunek do Ukraińców pracujących w Polsce. Aż 89 proc. polskich pracowników jest zdania, że obywatele Ukrainy nie odbierają pracy Polakom. Przeciwną opinię wyraża co dziesiąta osoba (11 proc.), w tym głównie osoby z wykształceniem podstawowym (29 proc.). Inaczej kwestia wygląda w przypadku wynagrodzeń. 38 proc. polskich pracowników uważa, że napływ obywateli Ukrainy na polski rynek pracy hamuje wzrost wynagrodzeń. Natomiast 58 proc. respondentów jest zdania, że Ukraińcy nie wpływają na wzrost wynagrodzeń w polskich firmach.

Źródło: biznes.trojmiasto.pl

W 2019 roku rząd planuje znacząco podnieść wynagrodzenia

Na wyższą pensję od 1 stycznia 2019 r. będą mogły liczyć wszystkie osoby – bez względu na wykształcenie czy płeć, które zarabiają najmniej. Rząd zaproponował, aby minimalne wynagrodzenie za pracę wzrosło o 120 złotych, a minimalna stawka godzinowa dla określonych umów cywilnoprawnych została podniesiona o 80 groszy.

Poza osobami zarabiającymi najmniej na większe wpływy na konto liczyć mogą także nauczyciele. W styczniu 2019 roku mają dostać drugą z trzech transz podwyżek. W sumie do końca 2020 roku nauczycielskie pensje mają wzrosnąć o ok. 15,8 proc.

1 stycznia 2019 r. wchodzi w życie rozporządzenie zakładające wzrost minimalnych wynagrodzeń dla profesorów, asystentów, adiunktów, wykładowców, lektorów i instruktorów średnio o 800 zł.

Kolejne grupy zawodowe, które w przyszłym roku będą zarabiały więcej, to służby mundurowe podległe pod resort administracji. Od 1 stycznia 2019 roku funkcjonariusze policji, państwowej straży pożarnej, straży granicznej i służby ochrony państwa będą zarabiać średnio o ponad 800 zł więcej niż w 2015 r., a wynagrodzenia pracowników cywilnych wzrosną średnio o 750 zł.

Podwyżka pensji dotyczy także lekarzy rezydentów. Zgodnie z projektem ustawy, lekarz odbywający szkolenie specjalizacyjne w ramach rezydentury, w dziedzinie określanej jako niepriorytetowa, otrzyma wynagrodzenie większe o 600 zł miesięcznie, natomiast w dziedzinie określanej jako priorytetowa (deficytowa) – o 700 zł miesięcznie.

Głośno o podwyższaniu wynagrodzeń od dawna było także w przedsiębiorstwach prywatnych. Gdy liczba bezrobotnych spadła poniżej jednego miliona, śmiało można założyć, że stały się one tematem numer jeden.

– Zarobki będą musiały pójść w górę, inaczej nie zatrzymamy pracowników, którzy stali się towarem deficytowym. Firmy, które nie wytrzymają tej presji lub nie będzie ich stać na spełnienie rosnących oczekiwań finansowych pracowników, po prostu splajtują – komentował Ryszard Florek, prezes Fakro.

Źródło: praca.interia.pl

0
BIEC: dalszy spadek bezrobocia coraz bardziej wątpliwy

Wskaźnik Rynku Pracy (WRP) wzrósł w lipcu o niespełna 1 punkt – poinformowało Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych. Zdaniem ekspertów Biura, „należy jednak pamiętać, iż o dalszy spadek bezrobocia będzie coraz trudniej”.

– Rozmiary efektywnej podaży siły roboczej dostępnej wśród osób zarejestrowanych jako bezrobotne w powiatowych urzędach pracy bardzo szybko się kurczą. Nowe wejścia na rynek, w przypadku ewentualnego wzrostu aktywności zawodowej, mogą doprowadzić nawet do tymczasowego wzrostu bezrobocia nim dojdzie do dopasowania strony popytowej i podażowej rynku pracy, czyli osób poszukujących zatrudnienia oraz pracodawców poszukujących pracowników – twierdzą eksperci BIEC.

Ogólna ocena koniunktury była w czerwcu pozytywna, a syntetyczny wskaźnik koniunktury GUS przyjął wartość wyższą od tej sprzed miesiąca oraz wyższą niż przed rokiem. Ocenom tym towarzyszyły pozytywne opinie na temat ogólnego stanu gospodarki oraz zamiary zwiększania zatrudnienia, choć w przypadku obu ocen prognozy były nieco gorsze niż przed miesiącem. Od czwartego kwartału 2016 roku utrzymuje się przewaga liczby przedsiębiorstw prognozujących wzrost liczby pracowników, nad tymi zapowiadającymi głównie zwolnienia.

W ujęciu wielkościowym w zbliżonym zakresie przedsiębiorstwa średnie i duże, a w nieco mniejszym stopniu małe firmy, zapowiadają wzrost liczby pracowników. W ujęciu branżowym zwolnienia przeważają przy produkcji skór, z kolei największe wzrosty liczby pracowników przewidywane są przez producentów wyrobów z gumy i tworzyw sztucznych.

Źródło: polskieradio.pl

2,5% bezrobocia w Krakowie

Urzędy pracy opublikowały informację na temat bezrobocia w pierwszym kwartale tego roku. W Małopolsce bez pracy pozostawało zaledwie 4,8% osób.

Pod koniec kwartału w powiatowych urzędach pracy zarejestrowanych było 71 091 bezrobotnych (ponad 12 tys. osób mniej niż na koniec analogicznego okresu roku 2017, co oznacza spadek bezrobocia rok do roku prawie o 15%).  Z kolei w stosunku do poprzednich trzech miesięcy bezrobocie zmniejszyło się o 12% (9 308 osób).

Województwo małopolskie znajduje się na trzeciej pozycji w Polsce pod względem stopy bezrobocia, za województwami: wielkopolskim (3,3%) i śląskim (4,5%). Na koniec czerwca stopa bezrobocia w Małopolsce wyniosła 4,8%.

Zróżnicowanie stopy bezrobocia w powiatach jest ponad czterokrotne: od 2,5% w Krakowie do 10,9% w powiecie dąbrowskim. Poza Krakowem stopa bezrobocia niższa od wojewódzkiej występuje w powiatach: myślenickim (2,8%), mieście Nowy Sącz (3,2%), suskim (4,3%), krakowskim (4,3%) i bocheńskim (4,5%).

Spośród osób bezrobotnych zarejestrowanych w II kwartale 1 097 zostało zwolnionych z przyczyn leżących po stronie pracodawcy (przed rokiem było to 1 616 osób).  Z kolei 17 937 osób wyrejestrowanych z PUP podjęło pracę.

Źródło: biznes.lovekrakow.pl