Pracowników za Odrę mają przyciągnąć specjalne programy, na przykład «Główka pracuje». Dzięki niemu można najpierw nauczyć się konkretnego fachu, a potem, po trzech latach praktycznej nauki, dostać niemiecki etat. Polega to na tym, że naukę pobiera się w konkretnej firmie, która potem ma zatrudnić swojego ucznia.

W ramach projektu «Główka pracuje» można dostać pracę na przykład w przygranicznych klinikach czy supermarketach. Ale nie tylko. Przyuczanie do zawodu oferuje administracja samorządowa, a nawet ośrodek wypoczynkowy przy słynnym pałacu Sanssouci w Poczdamie. Szkolenie w ramach programu trwa trzy lata. Przez ten czas zarabia się przynajmniej 800 euro netto miesięcznie. – Jeżeli firma oferująca naukę nie może zapłacić uczniowi takiej kwoty, to urząd pracy wyrównuje to wynagrodzenie właśnie do tego poziomu – tłumaczy Bożena Witt z Urzędu Pracy w Pasewalku.

800 euro to kwota na początek. W kolejnych latach nauki wypłata może być wyższa. I tak podczas trzeciego roku szkolenia w klinice w Pasewalku można zarobić już 1150 euro miesięcznie. – Wysokość wynagrodzenia uczniowskiego zależy od firmy, ale zawsze wzrasta ona w kolejnych latach nauki – zaznacza Witt.

Na największe pieniądze podczas ostatniej edycji programu mogli liczyć uczniowie przygotowujący się do fachu pielęgniarza i pielęgniarki oraz technologa żywności w przemyśle mięsnym. Tu wypłaty już w pierwszym roku nauki sięgały 950 euro. W gastronomii czy hotelarstwie zarobki po ukończeniu nauki nie są zbyt wysokie – ok. 1650 euro brutto, ale już specjalista ds. logistyki w firmie REWE może liczyć po zakończeniu nauki na wypłatę rzędu 1800 euro netto miesięcznie – zaznacza Witt.

Najwięcej chętnych jest jednak na stanowiska pielęgniarskie. – Popularność wynika z tego, że inne oferty nauki są skierowane do osób w wieku 18-28 lat, a pielęgniarstwo ma ograniczenie do czterdziestego roku życia. Często jest to więc ostatnia szansa na zdobycie niemieckiego wykształcenia dla osób po trzydziestce – wyjaśnia Bożena Witt.

Źródło: money.pl