Na wyższą pensję od 1 stycznia 2019 r. będą mogły liczyć wszystkie osoby – bez względu na wykształcenie czy płeć, które zarabiają najmniej. Rząd zaproponował, aby minimalne wynagrodzenie za pracę wzrosło o 120 złotych, a minimalna stawka godzinowa dla określonych umów cywilnoprawnych została podniesiona o 80 groszy.

Poza osobami zarabiającymi najmniej na większe wpływy na konto liczyć mogą także nauczyciele. W styczniu 2019 roku mają dostać drugą z trzech transz podwyżek. W sumie do końca 2020 roku nauczycielskie pensje mają wzrosnąć o ok. 15,8 proc.

1 stycznia 2019 r. wchodzi w życie rozporządzenie zakładające wzrost minimalnych wynagrodzeń dla profesorów, asystentów, adiunktów, wykładowców, lektorów i instruktorów średnio o 800 zł.

Kolejne grupy zawodowe, które w przyszłym roku będą zarabiały więcej, to służby mundurowe podległe pod resort administracji. Od 1 stycznia 2019 roku funkcjonariusze policji, państwowej straży pożarnej, straży granicznej i służby ochrony państwa będą zarabiać średnio o ponad 800 zł więcej niż w 2015 r., a wynagrodzenia pracowników cywilnych wzrosną średnio o 750 zł.

Podwyżka pensji dotyczy także lekarzy rezydentów. Zgodnie z projektem ustawy, lekarz odbywający szkolenie specjalizacyjne w ramach rezydentury, w dziedzinie określanej jako niepriorytetowa, otrzyma wynagrodzenie większe o 600 zł miesięcznie, natomiast w dziedzinie określanej jako priorytetowa (deficytowa) – o 700 zł miesięcznie.

Głośno o podwyższaniu wynagrodzeń od dawna było także w przedsiębiorstwach prywatnych. Gdy liczba bezrobotnych spadła poniżej jednego miliona, śmiało można założyć, że stały się one tematem numer jeden.

– Zarobki będą musiały pójść w górę, inaczej nie zatrzymamy pracowników, którzy stali się towarem deficytowym. Firmy, które nie wytrzymają tej presji lub nie będzie ich stać na spełnienie rosnących oczekiwań finansowych pracowników, po prostu splajtują – komentował Ryszard Florek, prezes Fakro.

Źródło: praca.interia.pl

0